niedziela, 21 lipca 2013

Vintage Vauxhall, Broadway, Worcestershire 7357888898.jpg
Lista tegorocznych solenizantów obejmuje jedne z największych marek i najważniejszych modeli w historii motoryzacji: 50 lat Lamborghini, 50 lat Porsche 911, 50 lat Forda GT40, 50 lat Corvette Sting Ray i 100 lat Aston Martina. W tym szanownym gronie znalazł się także... Vauxhall 30-98. A co to takiego?
Sportowy Vauxhall 30-98 po raz pierwszy pojawił się w 1913 roku, czyli dokładnie 100 lat temu (sama marka Vauxhall obchodzi w tym roku swoje 110 urodziny). Samochód wystartował wówczas w górskim wyścigu Waddington Fell Hillclimb, a po pierwszej wojnie światowej stał się pierwszym pojazdem oferowanym w Wielkiej Brytanii z zawrotną na tamte czasy prędkością maksymalną sięgającą aż 100 mph - 161 km/h.
Automobil opracowano w rekordowym czasie 71 dni, bazując na modelu C10 "Prince Henry", który był pierwszym, sportowym samochodem w Wielkiej Brytanii. Auto wyposażono w 4-cylindrowy, dolnozaworowy silnik o pojemności 4,5 litrów i mocy 91 KM. Model 30-98 budowano w dwóch seriach: E-type oraz OE-type w latach 1923-1927. Ta druga dysponowała już silnikiem górnozaworowym, którego moc wzrosła do 114 koni mechanicznych.
W marcu 1923 roku kierowca testowy firmy, Matt Park, pokonał lotne okrążenie toru Brooklands z rekordową prędkością 100,7 mph - 162,1 km/h. W teście magazynu "AutoCar" rozwinięto 82,57 mph (prawie 133 km/h), podczas gdy większość samochodów z tamtych czasów miała trudności z rozpędzeniem się do 50 mph (80 km/h). Vauxhall 30-98 stał się ulubieńcem prasy i zmorą 3-litrowych, sportowych Bentley'ów, które były nie tylko wolniejsze, ale aż o 400 kilogramów cięższy.
  • W ciągu czternastu lat na rynku 30-98 powstał w około 600 egzemplarzach, z których do dzisiaj przetrwało około jednej trzeciej sztuk. Około pięćdziesiąt z nich, w tym sztuka należąca do Vauxhalla, będzie uczestniczyć w najbliższych miesiącach w szeregu imprez, zaczynając od Brooklands Double Twelve w czerwcu w Wielkiej Brytanii, a kończąc na Thirsty Down Under Tour na przełomie października i listopada w Australii.



TF-X gets its power in forward flight from a powerful turbine engine.  Get to your destination quickly, safely, and easily.Pamiętacie firmę Terrafugia i ich samolot Transition, który po wylądowaniu i złożeniu skrzydeł otrzymuje prawa podobne do zwykłych samochodów? Amerykanie myślą już o kolejnej maszynie i rewolucji wśród osobistych środków transportu z wykorzystaniem najnowszych technologii. Oto projekt pod tytułem TF-X.
Nowa maszyna, którą na razie możemy oglądać jedynie na komputerowych wizualizacjach, została pomyślana jako 4-osobowy, hybrydowy (plug-in) wehikuł z możliwością pionowego startu i lądowania w przypadku znalezienia co najmniej 30 metrów wolnej przestrzeni powietrznej nad głową (Terrafugia Transition potrzebuje pasa startowego). TF-X miałby zapewniać bezpieczeństwo równe samochodom, o które w powietrzu dbałyby systemy pozwalające uniknąć innych samolotów czy burz.
TF-X seats four and drives like a normal car. It will be fully street legal.
http://www.youtube.com/watch?v=s7BqcdPplp8
TF-X provides vertical takeoff and landing (VTOL) capability with highly reliable electric motors and custom-made quiet rotors to get you closer to your destination.
Do zakładów, które zakończyły działalność przed kilkoma dekadami, ale wracają właśnie do żywych już wkrótce ma dołączyć belgijska Minerva. Firma celuje od razu w najbogatszych klientów, a jej pierwszym samochodem w dwudziestym pierwszym wieku ma być supercoupe, odwołujące się do jej zacnej historii.
Oryginalna Minerva rozpoczęła działalność w 1899 roku w Antwerpii i do wybuchu drugiej wojny światowej zajmowała się produkcją luksusowych samochodów. Próby przywrócenia firmie świetności po wojnie spełzły praktycznie na niczym i w 1956 roku zakończono działalność. Współczesna Minerva zacznie od modelu noszącego nazwisko J.M. Brabazona, angielskiego kierowcy, który startował autami marki jeszcze przed pierwszą wojną światową.
Minerva Brabazon będzie kompaktowym, 2-osobowym supercoupe z kadłubem i karoserią z włókien węglowych. W pozycji centralnej znajdzie się silnik benzynowy, połączony z sekwencyjną skrzynią biegów oraz mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu. Ale to nie koniec. Przy każdym z kół znajdą się silniki elektryczne.
Producent nie zdradza na razie parametrów podwójnie doładowanego V12 ani motorów elektrycznych. Zamiast tego jasno deklaruje swoje cele. Stosunek mocy do masy ma odpowiadać stosunkowi 1:1, a prędkość maksymalna auta ma sięgać co najmniej 400 kilometrów na godzinę. Prace nad samochodem trwają.